?

Log in

Pierwszy śnieg, pierwsza krew.

Pierwszy śnieg, pierwsza krew.



Pierwszy grudnia w Kopenhadze. Zima w kolorach duńskiej flagi. Pierwszy śnieg i pierwsza krew. Zabijanie głodu i zabijanie z głodu. Paskudna pogoda. Na taki ziąb nie wygnałoby się nawet własnych demonów.

Wieczorami dziewczynka często spaceruje wokół portu. Myśli, że jest sama. Jak pijany mężczyzna na skraju betonowego nabrzeża.
Kiedy przemoc i alkohol uderzają mu do głowy, wszystko dzieje się bardzo szybko. Przyczyna znika. Może nigdy nie istniała. Może zbyt mało zostaje w pamięci. Ostatnia niewyraźna myśl, poprzedzająca ostatni cios, stanowi najgorętszy impuls. Twarz rozpala się i blednie. Źrenice, jak maleńkie kulki jałowca, na chwilę zajmują się ogniem i gasną. Drut kolczasty. Drag. Urwana głowa. Biało czerwone zwłoki. Biało czerwony śnieg. Mężczyzna śmieje się głośno, chwiejąc się na nogach. Przez chwilę wydaje się, że spadnie z nabrzeża i utonie zanim dziewczynka się zbliży. Widok jak przewrotna zapowiedź. Rozpina tylko rozporek i sika do morza.

Dziewczynka staje za nim, uśmiecha się jak smutny duch i zapala papierosa. Ma wrażenie, że to ostatni, ale tylko tak smakuje. To czego oczekujesz, nie musi się wydarzyć. Nie pierwszy raz jest przekonana, że nadchodząca zima będzie najgroźniejsza ze wszystkich, że nie można jej przeżyć. Jednak portowe mewy znowu przelatują nad jej głową. Głodne łabędzie gromadzą się u stóp. Zanurzają pióra w atramentowym morzu. Wyciągają brudne szyje.
Nigdy nie karmi ptaków. Ręka, która karmi jest ręką, która może zabić.

Mężczyzna nie jest zaskoczony jej obecnością. Włóczysz się tutaj co wieczór. Nie masz domu? Przyglądają się sobie przez chwilę. Dziewczynka rzuca mu niedopałek pod nogi i oddala się bez słowa. Dużo wie. Mało mówi.
Idzie do ciepłego mieszkania, gdzie nie potrzebuje pieniędzy, żeby dostać coś do jedzenia. Musi robić tylko to, o co ją poproszą.
Wysoka, jasnowłosa dziewczyna kroi dla niej kawałek mięsa. Siedzący przy stole mężczyzna opowiada o dniu spędzonym w pracy. Wypluwa pospiesznie słowa pomiędzy kolejnymi kęsami:
Przyszli tuż przed zamknięciem! Dyskutowali, przeglądając te zakurzone książki. Nie słyszałem wszystkiego, ale zapamiętałem jedno zdanie:
Człowiek jest człowiekiem tylko z definicji. Z natury jest nieludzki. To musieli być jacyś artyści! Takich rozmów nie usłyszysz przy naszym stole!

Są rozmowy, których nie usłyszysz przy żadnym stole. Nie daj się jednak zwieść milczeniu. Dziewczynka siada naprzeciwko. Zawsze naprzeciwko. Nie lubi mieć nikogo za plecami. W pociągach zajmuje miejsce przeciwnie do kierunku jazdy. Na ulicach patrzy przechodniom w twarze, jakby chciała je wszystkie zapamiętać. Jakby mogła kogoś łatwiej odnaleźć, jeśli postanowi zniknąć, jeśli którejś zimy zapragnie uciec przed miastem i przepaść bez śladu.
Zjada posiłek i natychmiast wychodzi.
Koniec dnia na środku ulicy. Ludzie mijają się zbyt szybko, zbyt szczelnie opatuleni w ciepłe ubrania. Jakby chcieli coś ukryć. Jakby miasto miało wydrzeć im serce spod płaszcza.
Agresywne dźwięki i oślepiająca ekspozycja świateł. Kolorowy bilet. Wstęp na głośny film. Podejmij decyzję. Zanim Twój dom, wiszący na krawędzi panoramy, runie do morza. Dziewczynka odrzuca zaproszenie. Dzisiejszej nocy chce obejrzeć miasto z wysokości. Nauczyła się tego od mew.
Wyjmuje zapałki i podpala książki, których od lat nikt nie czyta. Płomień na ostatnim piętrze. W pustej bibliotece. Przymierza cienkie, skórzane rękawiczki znalezione w śmietniku. Nie chronią przed mrozem. Nie nadają się na zimę.
Są stare, wytarte i zabrudzone. Zostawiają ślady. Za to dobrze przylegają do dłoni. Jak druga skóra, w której można zabić.

Z góry obserwuje długi cień. Chudą, drobną sylwetkę chłopca. Biegnie przez śnieg jakby ciągnął się za nim ogień. Mróz jak dym zatyka mu oddech. Wpada do pierwszego napotkanego sklepu. Znika za szybą z czerwonymi, migoczącymi odciskami palców. Logo znanej marki. Dziewczynka zbiega na dół. Podchodzi bliżej i zagląda do środka. Przeciera zmęczone oczy. Odgania sen. Zakłada rękawiczki i czeka.

"I HAVE FAITH IN NIGHTS."




Do not now seek the answers, which cannot be given. You would not be able to live them.
And the point is, to live everything. Live the questions now.
Perhaps you will then gradually, without noticing it, live along some distant day into the answer.


Let everything happen to you.
Beauty and terror.
Just keep going.
No feeling is final.



I have faith in nights.



(R.M.Rilke)

Tags:

Malina. Animal.

                                                               
                                                     "Malina...animal...
                                                      Melanie, animus, anima...
                                                      Ivan, naive...
                                                     HERE AND NOW.
"






             


                                                       

"Leave my loneliness unbroken." (E.A. Poe)

...

Isabelle.

          
   
                                                                  
                                                                                                                                                                                                                                                             

Maurice.



‘Oh let’s give over talking. Here -’ and he held out his hand.
Maurice took it, and they knew at that moment the greatest triumph ordinary man can win.

 E.M. Forster

                                    

Tags:

G. Battaile on W. Blake.




This emotion can only be grasped in the moment of excess,
when it passes the borders of reason and no longer depends on anything.
                                                                        
    (Georges Battaile on William Blake)

 
     

...

Profile

skadiusha
climb-inside-u

Latest Month

December 2012
S M T W T F S
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Tags

Syndicate

RSS Atom
Powered by LiveJournal.com
Designed by chasethestars